- Wiesiek, coś taki markotny?
- Nie wiesz?! Benek nie żyje!
- No coś Ty?! Jak to?!
- Wrócił przedwczoraj do domu, wypił, położył się do łóżka, zapalił szluga,
pościel się zajęła...
- I spalił się?!
- Nie... Zdążył okno otworzyć i wyskoczyć...
- I połamał się na śmierć?
- Nie. Straż wezwał. Strażacy rozciągnęli takie koło z gumy i tam skoczył.
- Pękło?
- Nie... Jakoś tak się od tego odbił i z powrotem wskoczył do chałupy.
- I się spalił.
- Nie! Odbił się od framugi i spadł...
- . na chodnik?!
- Nie!. Stał tam wóz strażacki. Z plandeką. Trafił w to, odbił się i znowu
wskoczył do okna.
- Zginął?
- Nie... Spadł, odbił się znów od tej gumy i wleciał do mieszkania!
- Ożesz w mordę!.. To jak ten Benek zginął?!
- Zastrzelili go, bo zaczął ich wkurwiać.
Dzwonek do drzwi. Otwiera pani domu i widzi faceta z dwiema trumnami.
- To chyba jakaś pomyłka?
Facet od trumien patrzy w papiery, przegląda i mówi:
- Żadna pomyłka. Dzieci z koloni przywiozłem.
Z powodu wielkiej, narodowej tragedii wprowadzono czasową prohibicję. Dziennikarz modnego radia wybiera się w teren żeby zarejestrować opinie konsumentów. Dociera w nieciekawą okolicę, przed sklepem na schodkach siedzi dżentelmen o fioletowym nosie i trunkowej cerze:
- Dzień dobry, radio "Dobra Nowina". No i co Pan sądzi o prohibicji ?
- Eee ... Panie ... ja tam już swoje w życiu wypiłem. Ale dzieci, kurwa szkoda
Samolot pasażerski spada na ziemię. Do kolizji zostało parę minut.
Kobieta wstaje z fotela i mówi:
- Jeśli mam umrzeć, to chcę się wtedy czuć kobietą!
Rozbiera się do naga i pyta:
- Jest w tym samolocie ktoś na tyle męski, że sprawi, bym poczuła się jak kobieta?
Z fotela obok wstaje facet, ściąga koszulę i mówi:
- Masz. Wyprasuj!
Przychodzi babcia do lekarza.
- Panie doktorze. Co to jest to likarstwo... ta viagra?
- Ależ babciu, to nie dla babci.
- Ale co to jest, bo wszędzie o tym piszą, reklamy w gazetach, w tv...
- Ale mówię babci, że nie dla babci to lekarstwo.
- Ale ja muszę wiedzieć.
Lekarz nachyla się i konspiracyjnym szeptem mówi:
- To jest na je*anie.
Na drugi dzień babcia idzie do apteki i prosi o viagrę. Młoda dziewczyna stojąca obok uśmiecha się i mówi, że to raczej nie dla babci. A babcia ze złością:
- Jak to nie dla mnie?!?!?!
Pokazuje na plecy, bok, kolana...
- Tu mnie jeb!e, tu mnie jeb!e i tu mnie jeb!e....